• współpracują z nami

      o nas

      Naszym celem jest wszechstronny rozwój dzieci i młodzieży.

      Staramy się pomagać liderom organizacji społecznych, nauczycielom, dyrektorom szkół i placówek edukacyjnych oraz tym wszystkim, którym zależy na rozwoju młodych ludzi, by stawali się osobami odpowiedzialnymi, twórczymi, aktywnie kształtującymi własne życie i środowisko lokalne. Wsparcie, którego udzielamy, to z jednej strony  animowanie współpracy zainteresowanych osób z ekspertami oraz z przedstawicielami władz samorządowych i administracji publicznej, organizowanie szkoleń, konferencji i forów, a z drugiej - wsparcie finansowe przeznaczone na realizację konkretnych inicjatyw.

      Najwięcej możliwości skorzystania z naszych zasobów daje udział w programach i projektach. Dzięki współpracy z ekspertami różnych dziedzin i lokalnymi partnerami, a także opierając się na wynikach aktualnych badań dotyczących dzieci i młodzieży staramy się, by nasze programy odpowiadały na najważniejsze wyzwania i potrzeby. Bardzo ważny jest dla nas głos młodych uczestników programów. Ich opinie znacząco wpływają na doskonalenie naszej oferty. Zależy nam na tym, by poprzez udział w programach Fundacji młodzi ludzie mogli rozwijać się zarówno intelektualnie i fizycznie jak również, by rozwijali swoje kompetencje społeczne. Jesteśmy przekonani, że w ten sposób wzrastają ich szanse na sukces edukacyjny, społeczny, zawodowy i życiowy.

      W naszej pracy staramy się patrzeć na dzieci i młodzież przez pryzmat ich środowisk lokalnych. Dzięki temu możemy skuteczniej przyczyniać się do wyrównywania szans dzieci i młodzieży, które pochodzą z terenów i środowisk gdzie ich sytuacja jest trudna.

      Fundacja powstała w 1992 roku. Jej Prezesem jest pisarka i poetka, autorka wierszy i opowiadań dla dzieci i młodzieży, Wanda Chotomska.

       

       


       


      Wanda Chotomska „Życie objazdowe”


      Od wielu lat prowadzę życie objazdowe. Objeżdżam rozliczne miejscowości, spotykając się z dziećmi w szkołach i bibliotekach. Czytelników zachęcam do czytania, a sama czytam literalnie wszystko co się nawinie.


      Różnorakie reklamy – „Salon trumien”, „Studio Paznokcia”, fikuśne nazwy miejscowości, ostatnio np. „Zajączki Bankowe” – dookoła kompletne pustkowie, w widokach manko, ale ileż pola do wyobraźni; szyldy przydrożnych „salonów gastronomicznych”, a także ich jadłospisy. Zwłaszcza te z zestawami – „zestaw śniadaniowy”, „zestaw obiadowy”. Żadnej możliwości wyboru, zestawienia samej sobie wybranych potraw, bo ktoś zrobił to już za mnie.


      I tak jakoś, te przymusowe zestawy obiadowe, kojarzą mi się z zestawami pytań zadawanych mi przez dzieciaki w czasie moich objazdów.

      1. Kto jest Pani idolem?

      2. Pani znak zodiaku?

      3. Ulubiony kolor?

      4. Auto?

      5. Potrawa?

      6. Numer buta???

      Ten numer buta to chyba syndrom Kopciuszka. Skoro Kopciuszkowi udało się, dzięki małej nóżce wejść na tron, to może móżdżek też warto mieć mały...


      Skąd takie pytania? Sama bym na to chyba nie wpadła, ale dzięki znajomym bibliotekarkom udało się rozwiązać zagadkę.

      - kolorowe czasopisma z najniższej półki roją się od informacji o życiu idoli, bóstw lokowanych na najwyższych półkach, lub jak kto woli – na szczeblach drabiny społecznej.

      - A informacje te ograniczają się najczęściej do odpowiedzi na powyższy zestaw pytań podanych w ramce przy fotografii idola -Bo autorytety, to już teraz nie w modzie. No trendy.  Tak mówią o nich niestety politycy, tak pisze prasa prasująca szare komórki. Że stoją tak, gdzie kiedyś stało ZOMO, że są moralnie naganne, że łże – i w ogóle – be.


      No to zajrzałam do słownika. Najpierw pod literę A:

      AUTORYTET – „człowiek budzący zaufanie, będący ekspertem w jakiejś dziedzinie, albo wyrocznią w sprawach moralnych, cieszący się poważaniem i mający wpływ na zachowanie i myślenie innych ludzi”.


      A pod literką I:

      IDOL – „przedmiot kultu, uwielbienia”.


      Ciekawe – tu przedmiot, tam podmiot...

      I z ciekawości, kiedy dzieciaki pytały mnie – kto jest moim idolem, zaczęłam odbijać piłeczkę, pytając:

      - A Waszym kto?

      Lista nie była długa. Ograniczała się do paru nazwisk, lub ksyw ze show biznesu i kilku sportowców. I okazało się, że prawie wszystkie dzieciaki chcą być w przyszłości takimi idolami, żeby ich wszyscy podziwiali w TV za markowe ciuchy i stan konta.  I przy okazji dowiedziałam się, że idolowi nie zadaje się pytań – kto jest jego idolem? – bo każdy z nich jest idolem samego siebie.


      Uff! Kamień spadł mi z serca! Bo na każdym spotkaniu dzieciaki zadawały mi przecież i to pytanie: - kto jest Pani idolem... więc to na szczęście nie ja.

      Aha i jeszcze jedno – w słowniku współczesnym języka polskiego hasło „idol” sąsiaduje z hasłem „idiotyzm”.


      P.S. A jeśli chodzi o hasło „autorytet”, to przypomniały mi się słowa prof. Rzeplińskiego o Ryszardzie Kapuścińskim: „Kapuścińskiego nie można udeptać w błoto, tak jak z zera nie można zrobić herosa”