• współpracują z nami

      o nas

      Celem naszych działań jest wszechstronny rozwój dzieci i młodzieży. Chcemy pomagać w formowaniu się pokolenia odpowiedzialnych, twórczych ludzi, aktywnie kształtujących własne życie i środowisko lokalne.

      Poprzez współpracę z lokalnymi partnerami chcemy wyrównywać szanse dzieci i młodzieży, które pochodzą z terenów i środowisk gdzie jest trudna sytuacja dzieci i młodzieży.

      Zależy nam na wspieraniu rozwoju intelektualnego, społecznego oraz fizycznego dzieci i młodzieży, aby zwiększyć ich szanse na sukces edukacyjny i życiowy.

      Staramy się być wszędzie tam, gdzie osobom i organizacjom zajmującymi się dziećmi i młodzieżą potrzebna jest pomoc organizacyjna, szkoleniowa i finansowa.

      Przyznajemy dotacje finansowe, organizujemy szkolenia dla przedstawicieli władz samorządowych , liderów organizacji pozarządowych i liderów nieformalnych grup młodzieżowych. Prowadzimy programy szkoleniowe dla wychowawców prezentujące nowe metody pracy z młodymi ludźmi.

      Powstaliśmy w roku 1992 przy wsparciu International Youth Foundation. Jesteśmy organizacją niedochodową. Nie prowadzimy działalności gospodarczej. Nasze środki finansowe pochodzą z dotacji i darowizn instytucji oraz osób prywatnych.

      Od września 1992 do końca 2009 przyznaliśmy 4 216 dotacji na łączną kwotę 41 645 600 zł. Każdego roku pomagamy ponad 200 tys. dzieci i młodzieży.

      Wanda Chotomska - Prezes Zarządu Polskiej Fundacji Dzieci
      i Młodzieży

      Życie objazdowe

      Od wielu lat prowadzę życie objazdowe. Objeżdżam rozliczne miejscowości, spotykając się z dziećmi w szkołach i bibliotekach. Czytelników zachęcam do czytania, a sama czytam literalnie wszystko co się nawinie.

      Różnorakie reklamy – „Salon trumien”, „Studio Paznokcia”, fikuśne nazwy miejscowości, ostatnio np. „Zajączki Bankowe” – dookoła kompletne pustkowie, w widokach manko, ale ileż pola do wyobraźni; szyldy przydrożnych „salonów gastronomicznych”, a także ich jadłospisy. Zwłaszcza te z zestawami – „zestaw śniadaniowy”, „zestaw obiadowy”. Żadnej możliwości wyboru, zestawienia samej sobie wybranych potraw, bo ktoś zrobił to już za mnie.

      I tak jakoś, te przymusowe zestawy obiadowe, kojarzą mi się z zestawami pytań zadawanych mi przez dzieciaki w czasie moich objazdów.

      1. Kto jest Pani idolem?

      2. Pani znak zodiaku?

      3. Ulubiony kolor?

      4. Auto?

      5. Potrawa?

      6. Numer buta???

      Ten numer buta to chyba syndrom Kopciuszka. Skoro Kopciuszkowi udało się, dzięki małej nóżce wejść na tron, to może móżdżek też warto mieć mały...

      Skąd takie pytania? Sama bym na to chyba nie wpadła, ale dzięki znajomym bibliotekarkom udało się rozwiązać zagadkę.

      - kolorowe czasopisma z najniższej półki roją się od informacji o życiu idoli, bóstw lokowanych na najwyższych półkach, lub jak kto woli – na szczeblach drabiny społecznej.

      - A informacje te ograniczają się najczęściej do odpowiedzi na powyższy zestaw pytań podanych w ramce przy fotografii idola -Bo autorytety, to już teraz nie w modzie. No trendy.  Tak mówią o nich niestety politycy, tak pisze prasa prasująca szare komórki. Że stoją tak, gdzie kiedyś stało ZOMO, że są moralnie naganne, że łże – i w ogóle – be.

      No to zajrzałam do słownika. Najpierw pod literę A:

      AUTORYTET – „człowiek budzący zaufanie, będący ekspertem w jakiejś dziedzinie, albo wyrocznią w sprawach moralnych, cieszący się poważaniem i mający wpływ na zachowanie i myślenie innych ludzi”.

      A pod literką I:

      IDOL – „przedmiot kultu, uwielbienia”.

      Ciekawe – tu przedmiot, tam podmiot...

      I z ciekawości, kiedy dzieciaki pytały mnie – kto jest moim idolem, zaczęłam odbijać piłeczkę, pytając:

      - A Waszym kto?

      Lista nie była długa. Ograniczała się do paru nazwisk, lub ksyw ze show biznesu i kilku sportowców. I okazało się, że prawie wszystkie dzieciaki chcą być w przyszłości takimi idolami, żeby ich wszyscy podziwiali w TV za markowe ciuchy i stan konta.  I przy okazji dowiedziałam się, że idolowi nie zadaje się pytań – kto jest jego idolem? – bo każdy z nich jest idolem samego siebie.

      Uff! Kamień spadł mi z serca! Bo na każdym spotkaniu dzieciaki zadawały mi przecież i to pytanie: - kto jest Pani idolem... więc to na szczęście nie ja.

      Aha i jeszcze jedno – w słowniku współczesnym języka polskiego hasło „idol” sąsiaduje z hasłem „idiotyzm”.

      Wanda Chotomska

      P.S. A jeśli chodzi o hasło „autorytet”, to przypomniały mi się słowa prof. Rzeplińskiego o Ryszardzie Kapuścińskim: „Kapuścińskiego nie można udeptać w błoto, tak jak z zera nie można zrobić herosa”